Piękny polski wieczór w Paryżu! Medal Kozan, pewny awans Majerskiego do finału [WIDEO]

Piękny polski wieczór w Paryżu! Medal Kozan, pewny awans Majerskiego do finału [WIDEO]

Jest pierwszy polski medal pływackich mistrzostw Europy! Justina Kozan, która w grudniu wywalczyła złoto na mistrzostwach Europy na krótkim basenie w Lublinie, z Paryża wróci z brązowym medalem po wyścigu na 400 metrów stylem zmiennym. Reprezentantka Polski ustanowiła też panujący od niemal osiemnastu lat rekord kraju!

Kozan po stu metrach motylkiem była siódma, ale szybko zaczęła się przesuwać do przodu – styl grzbietowy zakończyła jako czwarta, podobnie jak styl klasyczny. Jej najsilniejszą bronią jest kraul i w nim kolejny raz pokazała, że to prawda i dopłynęła do mety na trzeciej pozycji.

– Myślę, że zdecydowanie czułam, że to może być dobry dzień. Wydaje mi się, że to najlepsze podejście do wyścigu, czyli mieć świadomość, że można dać z siebie wszystko i spróbować zdobyć medal. Od mistrzostw na krótkim basenie bardzo dużo pracowałam nad stylem grzbietowym. Właściwie każdego dnia staram się go poprawiać, dlatego jestem bardzo zadowolona z efektów tej pracy. Jestem zadowolona z całego wyścigu. Bardzo mocno poprawiłam rekord życiowy, więc naprawdę się cieszę. To wszystko jest trochę szalone. Kiedy dotknęłam ściany, nawet nie dotarło do mnie, co się wydarzyło. Dopiero później, kiedy już szłam, pomyślałam: „chwila, chyba rzeczywiście pobiłam rekord”. To niesamowite – komentowała Kozan na gorąco.

Brązowa medalistka paryskich mistrzostw podkreśliła, że uczy się języka polskiego. – Moi rodzice uczą mnie w domu. Staram się, chociaż polski jest bardzo trudny. Będę jednak dalej się uczyć i mam nadzieję, że następnym razem, kiedy będziemy rozmawiać, albo może za kilka kolejnych spotkań, będę już mówiła płynnie po polsku – zapowiedziała.

Kilkanaście minut przed medalem Kozan awans do finału rywalizacji na 100 metrów stylem motylkowym wywalczył Jakub Majerski. – Jest awans, więc bardzo się cieszę i w czwartek popłynę w finale. Co prawda byłem o dwie setne wolniejszy niż rano, ale ten wynik wystarczył, żeby znaleźć się w ósemce. O to chodziło, walczymy dalej, choć myślałem, że trzeba będzie popłynąć szybciej. Na szczęście taki czas wystarczył do awansu. Popłynąłem w zasadzie swoje. Powiem to samo, co wcześniej: w czwartek trzeba po prostu urwać kolejne setne – mówił Majerski.

Polak, wspierany przez sponsora głównego polskiego pływania PGE Polską Grupę Energetyczną, do finału będzie przygotowywał się startując, bo w sesji porannej ma zaplanowany występ w sztafecie. – Tak, rano czeka nas jeszcze pływanie w sztafecie 4x100 metrów stylem dowolnym, a po południu mój finał i, mam nadzieję, również finał sztafety. Tak będzie wyglądał ten dzień, czyli rano pływanie i po południu pływanie – śmiał się.

Dziesiąte miejsce w półfinale zajął Ksawery Masiuk, który o pięć setnych sekundy pobił swój rekord życiowy. – Bardzo się cieszę z tego wyniku, zwłaszcza że poranny start nie zapowiadał czegoś takiego. Po południu podszedłem do tego trochę swobodniej, z większym luzem i udało mi się poprawić rekord życiowy. Nadal widzę pewne niedociągnięcia, ale chyba zawsze można znaleźć coś do poprawy. Do półfinału wszedłem z siedemnastym czasem, więc zrobiłem bardzo duży progres. Przeskoczyłem praktycznie połowę stawki, z którą miałem rywalizować. To na pewno cieszy, ale trochę boli, że do finału zabrakło chyba czternastu setnych. Chciałem w nim popłynąć, ale myślę, że jeszcze przyjdzie czas na finały w stylu motylkowym. To wciąż nie jest mój główny styl, dlatego chcę nad nim dalej pracować i go poprawiać. Brakuje mi przede wszystkim pewnych elementów technicznych. Wytrzymałość i szybkość mam, potrafię też walczyć w wodzie. Najwięcej tracę właśnie na tych elementach, których nie mam jeszcze wystarczająco dobrze dopracowanych – mówił Masiuk.

Pozostali Polacy startujący w sesji wieczornej nie przebili się do finałów – Adela Piskorska była szesnasta na 50 metrów stylem grzbietowym, Dawid Wiekiera, który popłynął najszyciej w tym roku, zajął 14. miejsce na 200 metrów stylem klasycznym, a w tej samej rywalizacji szesnasty był Jan Kałusowski.

– Dałem z siebie wszystko. Plan był taki, żeby pierwszą setkę zacząć właśnie w takim tempie, a później przyspieszyć. Niestety zabrakło mi sił. Na 100 metrów jestem w lepszej dyspozycji. Przede mną jeszcze 50 metrów i sztafeta, więc teraz na tym się skupię. Chciałem utrzymać się przy zawodniku płynącym obok mnie, ale po pierwszych 100 metrach trochę mi odpłynął. Próbowałem go gonić, jednak nie miałem już wystarczająco dużo siły – komentował Kałusowski.

Paryskie mistrzostwa Europy w pływaniu zakończą się w niedzielę.