Wasick górą w Astanie, faworyci nie zawodzą w PGE Grand Prix Pucharu Polski w Szczecinie

Wasick górą w Astanie, faworyci nie zawodzą w PGE Grand Prix Pucharu Polski w Szczecinie

Polska pływaczka Katarzyna Wasick odniosła dziewiąte z rzędu zwycięstwo na 50 metrów stylem dowolnym w Pucharze Świata. Polka nie przegrała finału tej konkurencji na krótkim basenie od mistrzostw świata w 2022 roku. Tymczasem wielu pozostałych czołowych polskich pływaków od piątku rywalizuje w finale PGE Grand Prix Pucharu Polski w Szczecinie. Dla nich to jedna z dwóch szans do wywalczenia minimum na grudniowe mistrzostwa świata na krótkiej pływalni w Pekinie.

Wasick w Astanie odparła atak Holenderki Marrit Steenbergen, którą wyprzedziła o jedenaście setnych sekundy. – Szczerze mówiąc, czuję się fantastycznie. Wygrywanie tak wiele razy, przez tyle lat, w moim wieku nie jest łatwe. Cieszę się jednak, że potrafię utrzymywać formę i wciąż się poprawiać. Na każdych kolejnych zawodach cyklu pływałam szybciej, co daje mi ogromną radość – powiedziała Wasick.

Wasick, podobnie jak Justina Kozan, ma już zapewniony start w mistrzostwach świata w Pekinie. Pozostali reprezentanci Polski, by polecieć do stolicy Chin, muszą uzyskać minima, które w tym roku są mocno wyśrubowane. Okazje do ich wypełnienia są tylko dwie – trwający od piątku w Szczecinie finał PGE Grand Prix Pucharu Polski i Memoriał Marka Petrusewicza, który odbędzie się we Wrocławiu 6 i 7 listopada.

– Minima są bardzo wymagające, na poziomie dziesiątego czasu poprzednich mistrzostw świata. Poprzeczka jest więc zawieszona naprawdę wysoko, ale będziemy próbować je uzyskać. Mamy tylko dwie okazje: zawody w Szczecinie i Memoriał Petrusewicza we Wrocławiu. Trzeba walczyć o wykorzystanie tych szans. Większość zawodników przygotowuje się przede wszystkim na Wrocław, ponieważ te zawody odbędą się trzy tygodnie później. To daje nam więcej czasu na przygotowania – mówiła w sobotę w Szczecinie Zuzanna Famulok (AZS AWF Katowice), najlepsza na dystansach 200 metrów stylem dowolnym i 100 metrów stylem motylkowym.

O minimum walczy też m.in. Kamil Sieradzki (AZS AWF Katowice), który w sobotę w pięknej walce na 100 metrów stylem dowolnym wyprzedził o szesnaście setnych sekundy swojego klubowego kolegę Mateusza Chowańca. – Walka trwała od samego początku, więc myślę, że dobrze się to oglądało. Sam nie mogę się doczekać, aż zobaczę powtórkę. Minima są wyśrubowane, nie ma co się oszukiwać, ale pozostają realne do osiągnięcia. Na 200 metrów kraulem pływałem już o sekundę szybciej od wymaganego czasu. Nie wiem jednak, czy na tym etapie sezonu będę w stanie popłynąć tak szybko. Dzisiejsza setka pokazała, że jest dobrze, więc jutrzejsze 200 metrów też może być udane. Początkowo myślałem, że o minimum powalczę dopiero we Wrocławiu. Po tym wyścigu widzę jednak, że szansa może pojawić się już jutro – komentował Sieradzki.

Zwycięstwa w zawodach, których organizację wspierają sponsor główny polskiego pływania PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz marki TYR i 4F, odniosła też większość innych faworytów: wśród pań na 100 metrów klasycznym triumfowała Barbara Mazurkiewicz (AZS Uniwersytetu Warszawskiego), na 50 i 200 grzbietowym Adela Piskorska (AZS UMCS Lublin), na 200 zmiennym Barbara Leśniewska (UKS GIM 92 Ursynów), Aleksandra Cieplak (AZS Politechniki Opolskiej) na 50 dowolnym, a Maja Gacek (UKS Shark Rudna) na 100 zmiennym. Z kolei w rywalizacji mężczyzn na 50 i 200 metrów klasycznym najlepszy był Jan Kałusowski (MKS Trójka Łódź), na 100 grzbietowym Aleksander Styś (AZS Uniwersytetu Warszawskiego), na 50 motylkowym Tomasz Polewka (MKP Szczecin), Maciej Hebel (AZS AWF Katowice) na 400 dowolnym, Adrian Jaśkiewicz (AZS Uniwersytetu Warszawskiego) na 200 motylkowym i Bartosz Kapała (MTP Kormoran Olsztyn) na 800 dowolnym.

– Przed wyścigiem na 100 metrów grzbietowym powiedziałem trenerowi, że obstawiam wynik 26,5 sekundy i właśnie tyle popłynąłem. Jestem w ciężkim treningu, więc to dobry rezultat. Liczę na więcej w kolejnych startach. Minima do Pekinu są bardzo wymagające. Nie ukrywam jednak, że bardziej nastawiam się na przyszłoroczny sezon na długim basenie. Jeśli uda się uzyskać minimum, będę się cieszył, ale mój główny cel jest już związany z przyszłym sezonem. Trzeba pływać i walczyć – komentował Kałusowski.

Mniej zadowolona była żabkarka Barbara Mazurkiewicz, choć swój wyścig na 100 metrów wygrała bardzo zdecydowanie. – Czas absolutnie mnie nie zadowala. Z drugiej strony to dopiero początek sezonu, a mistrzostwa Europy były dla mnie bardzo trudne. Sam powrót na basen również nie był łatwy. Biorąc to wszystko pod uwagę, mogę uznać ten początek za w porządku. Wiem, że minimum na dystansie 50 metrów jest w moim zasięgu, bo pływałam już szybciej. Szczerze mówiąc, nie chcę jednak skupiać się aż tak bardzo na krótkim basenie. Nawet jeśli uzyskam minimum, nie wiem jeszcze, czy zdecyduję się na wyjazd. Bardziej interesuje mnie basen olimpijski, pięćdziesięciometrowy. To na nim odbywają się igrzyska i to on jest najważniejszy w naszej karierze. Dlatego zamierzam skoncentrować się przede wszystkim na sezonie na długim basenie – powiedziała.

Finał PGE Grand Prix Pucharu Polski w Szczecinie zakończy się w niedzielę.