Katarzyna Wasick w wielkim stylu zdobyła mistrzostwo Europy. „Spełniło się moje wielkie marzenie” [WIDEO]

Katarzyna Wasick w wielkim stylu zdobyła mistrzostwo Europy. „Spełniło się moje wielkie marzenie” [WIDEO]

Najpierw „Marsylianka” dla niesamowitego Leona Marchanda, a po chwili „Mazurek Dąbrowskiego” dla wspaniałej Katarzyny Wasick – tak wyglądały dwie pierwsze dekoracje medalowe sobotniego wieczoru podczas pływackich mistrzostw Europy w Paryżu. Polka po kapitalnym wyścigu zakończonym rekordem Polski na 50 metrów stylem dowolnym pokonała szwedzką legendę Sarah Sjostrom i wywalczyła pierwszy złoty medal dla biało-czerwonych na tych mistrzostwach.

Po piątkowym półfinale, w którym Wasick popłynęła bardzo szybko i pokazała, że jest w dobrej formie, powiedziała, że „Kasia powraca”. W sobotę można powiedzieć, że powróciła.

– W wielkim stylu, jak wilk – waleczny, nigdy się niepoddający. Dzisiaj spełniło się moje największe marzenie. Skupiałam się na sobie, żeby jak najlepiej się zaprezentować i żeby na trybunach było jak najwięcej polskich flag. Kiedy zobaczyłam tablicę wyników, to do tej pory łapię się za głowę. Dzisiaj poprawiłam rekord życiowy, będąc najstarszą zawodniczką na tych mistrzostwach. To jest coś niesamowitego i kolejny dowód na to, że nie można się poddawać. Czasami wiele osób w ciebie nie wierzy, ale jeżeli ma się marzenie, warto za nim podążać – mówiła Wasick, która kolejny raz okazała się być prawdziwą liderką polskiej reprezentacji. 

Polka, wspierana przez sponsora głównego polskiego pływania PGE Polską Grupę Energetyczną wyprzedziła znakomitą Szwedkę o dwie setne sekundy. To oczywiście specyfika sprintu, a Wasick wiele razy w karierze musiała godzić się z porażką o włos. Tym razem o ten włos wygrała. – Tak, to jest pięćdziesiąt metrów kraulem, a życie wybrało, że jestem w tym dobra. Cieszę się, bo to naprawdę niesamowita konkurencja, w której wszystko może się zdarzyć. Z całym sztabem szkoleniowym pracujemy nad każdym detalem. To ciężka praca, żeby urwać każdą setną sekundy – dodała.

Dwa lata temu Polka ze łzami w oczach opuszczała inną paryską pływalnię, gdzie rozgrywane były konkurencje pływackie igrzysk olimpijskich i gdzie królował wspomniany wcześniej Leon Marchand. Czy w sobotni wieczór wymazała z głowy złe wspomnienie z Paryża?

– Oczywiście chciałam zdobyć medal igrzysk olimpijskich w Paryżu, ale wtedy wywalczyłam finał. Dzisiaj, po dwóch latach, jestem w stanie powiedzieć, że jestem z tego bardzo dumna. Jak widzieliśmy w tym wyścigu, na 50 metrów wszystko może się zdarzyć. Nie wspominam więc igrzysk w Paryżu źle, ale po dzisiejszym wyścigu Paryż chyba będzie moim ulubionym miastem. W niedzielę mam dzień wolny, więc myślę, że w końcu zobaczę wieżę Eiffla – powiedziała.

Tuż przed finałem Wasick o medale na 200 metrów stylem motylkowym rywalizowali bracia Krzysztof i Michał Chmielewscy. Obaj mieli trudne zadanie, także dlatego, że płynęli na skrajnych torach, a w środku pływalni rządził Marchand. On wygrał z kolosalną przewagą, Krzysztof Chmielewski był piąty, a Michał Chmielewski ósmy. Partnerem technicznym Polskiego Związku Pływackiego jest marka TYR.

– To były zawody, na których mogłem sprawdzić, w jakim miejscu jestem. Biorąc pod uwagę treningi, a właściwie ich brak w pewnych momentach tego sezonu, jestem obecnie na poziomie 1:54. Przygotowuję się przede wszystkim do igrzysk olimpijskich, które odbędą się za dwa lata. Dobrze, że takie problemy pojawiły się teraz, a nie bezpośrednio przed igrzyskami czy w ich trakcie. Myślę, że okolice 1:54.70 to mniej więcej minimum olimpijskie. Jeżeli jestem w stanie popłynąć taki wynik teraz, nie będąc w pełni formy, to jest to w porządku. Oczywiście nie jest to rezultat, jakiego bym chciał, ale jest, jak jest i muszę się z tym zmierzyć – mówił Krzysztof Chmielewski, który w tym sezonie borykał się z problemami zdrowotnymi. Do podium brakło mu sześć dziesiątych sekundy.

– To nie jest dużo, ale ja zawsze patrzę przede wszystkim na stratę do pierwszego miejsca. A ta była już bardzo duża, ponad trzy sekundy, bo zwycięzca popłynął 1:51. To pokazuje, ile pracy jest jeszcze przede mną – dodał.

Jego brat Michał był zawiedziony swoim startem. – Nie jestem zadowolony i nie chcę się w żaden sposób usprawiedliwiać. To był słaby czas i słaby wynik, który na pewno nie odzwierciedla pracy, jaką wykonałem. Trochę zastanawia mnie, dlaczego tak się stało. Trzeba teraz na spokojnie wszystko przeanalizować. Mówiąc najprościej: czuję, że płuca są, ale wszystko inne boli. Nie wiem, z czego to wynika. Czuję, że powinienem popłynąć zdecydowanie szybciej. Nie wiem, czy to kwestia rytmu, tempa, czy może tego, że w tym sezonie brakowało mi wyścigów na takim poziomie i takich czasów. Starałem się ścigać z Leonem, ale ostatecznie popłynąłem zdecydowanie wolniej od niego. Nie mogę więc być z tego startu zadowolony – komentował.

Na piątym miejscu finał na dystansie 200 metrów stylem zmiennym zakończyła medalistka na dystansie dwukrotnie dłuższym Justina Kozan. – Było dobrze. Uzyskałam najlepszy czas w karierze, więc jestem naprawdę bardzo zadowolona. Tak jak zapowiadałam, mocno popracowałam na odcinkach grzbietowym i klasycznym. To był naprawdę dobry wyścig. Na ostatnich 50 metrach bardzo się starałam, żeby jeszcze coś urwać, ale tym razem się nie udało. Następnym razem będzie lepiej – mówiła. Urodzona w Stanach Zjednoczonych reprezentantka Polski przez tydzień zostaje jeszcze w Europie, bo wybiera się na wakacje do Chorwacji.

W trakcie sobotniej wieczornej sesji troje Polaków rywalizowało też w półfinałach. Najlepiej spośród nich spisał się Ksawery Masiuk, który, choć płynął na bocznym torze, spisał się bardzo dobrze, uzyskując drugi najlepszy wynik w tym roku. Polak z ósmym czasem zakwalifikował się do niedzielnego finału. Bardzo dobrze popłynęła też Dominika Sztandera, która na 50 metrów stylem grzbietowym była trzy setne sekundy wolniejsza od swojego rekordu życiowego, który dwa lata temu dał jej mistrzostwo Europy. W Paryżu pozwoliło to jednak na zajęcia jedenastego miejsca w półfinale. Dwunastą lokatę w półfinale 200 metrów stylem motylkowym zajęła Aleksandra Knop.

Niedziela będzie ostatnim dniem pływackich mistrzostw Europy w Paryżu. Na razie Polacy mają w dorobku dwa medale – złoty Katarzyny Wasick na 50 metrów stylem dowolnym i brązowy Justiny Kozan na 400 metrów stylem zmiennym.