Sztafeta mieszana 4x100 metrów zmiennym na ósmym miejscu w Europie. Masiuk: Na pewno jest niedosyt, ale powoli się rozkręcamy [WIDEO]
Sztafeta mieszana 4x100 metrów zmiennym na ósmym miejscu w Europie. Masiuk: Na pewno jest niedosyt, ale powoli się rozkręcamy [WIDEO]
Polska sztafeta mieszana 4x100 metrów stylem zmiennym zajęła ósme miejsce w finale mistrzostw Europy w pływaniu, które trwają w Paryżu. – Na pewno jest lekki niedosyt, bo kiedy wchodzi się do sesji popołudniowej to chce się pływać szybciej niż rano, a my jednak popłynęliśmy ciut wolniej – komentował Ksawery Masiuk.

Masiuk, razem z Janem Kałusowskim, Zuzanną Famulok i Barbarą Leśniewską weszli do finału z szóstym czasem, ale w nim popłynęli minimalnie wolniej i finiszowali na ósmej pozycji. – Po południu byłem bardziej zmęczony. Rano byłem mocno nakręcony, przygotowany i zestresowany, a to kosztowało mnie sporo energii. Mimo wszystko czas jest całkiem w porządku, to jeden z moich trzech najlepszych wyników w tym sezonie. Musimy się też trochę przyzwyczaić do emocji i tłumów na trybunach, bo nie mamy wielu okazji startować w takiej atmosferze. Można się tutaj trochę poczuć jak na igrzyskach dwa lata temu. Tam emocje działały na mnie bardzo mocno – albo pomagały, albo przeszkadzały. Tutaj może zadziałały trochę gorzej, ale na szczęście mnie nie sparaliżowały – dodał Masiuk, który płynął na pierwszej zmianie i finiszował na czwartej pozycji.
Polski pływak nie ukrywa, że lubi, gdy na trybunach jest głośno. W finale biało-czerwoni rywalizowali z Francuzami, którzy okazali się najlepsi. Kibice niezwykle głośno zagrzewali ich do walki. – Lubię wrzawę i głośny doping. Pamiętam start w Toronto, kiedy po rekordzie świata publiczność zrobiła taki hałas, że nawet będąc pod wodą, wszystko słyszałem. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem. Tutaj atmosfera również jest świetna, chociaż igrzyska, przy trzydziestu tysiącach ludzi na trybunach, to była już zupełnie inna liga – dodał.
Przed finałem sztafet biało-czerwoni kibice mogli emocjonować się walką dwóch Polek, wspieranych przez sponsora głównego polskiego pływania PGE Polską Grupę Energetyczną, o miejsce w finale. Walka rzeczywiście była – i to bardzo ambitna – ale do miejsca w czołowej ósemce troszkę brakło. Bliżej, na 100 metrów stylem klasycznym, była Dominika Sztandera, która zajęła dziesiąte miejsce i w finale będzie drugą rezerwową. Z kolei 19-letnia Flawia Kamzol, startująca na 50 metrów stylem motylkowym była trzynasta, ale za to pobiła swój rekord życiowy.
– Troszeczkę z trenerem inną taktykę przyjęliśmy. Wydaje mi się, że ta pierwsza pięćdziesiątka troszeczkę za bardzo rwana była. Gdzieś było jeden cykl więcej, ale praktycznie dwa na bardzo małym odcinku przed ścianą włożone, żeby wycelować na pełny cykl. Można było faktycznie troszeczkę jednakowym tempem to popłynąć, rozłożyć równo te cykle, ale trochę chaosu się wkradło. Wydaje mi się, że w tej końcówce jeszcze byłam w stanie co nieco jeszcze wykrzesać z siebie. Minuta siedem to jest drugi czas rezerwowej, co pokazuje, jak bardzo, bardzo wysoki był poziom. Właśnie w mojej serii jeszcze Brytyjka poprawiła rekord zawodów – komentowała Sztandera.
– Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się pobić rekord życiowy, bo był naprawdę ciężki. Było strasznie dużo emocji, ale takich pozytywnych, bo to moja pierwsza taka większa seniorska impreza. Stres oczywiście był, ale bardziej w formie takiej pozytywnej adrenaliny, bo po prostu byłam bardzo podekscytowana przez cały czas i wdzięczna, że mogę tu reprezentować kraj – dodała Kamzol.
Biało-czerwoni na razie popłynęli w Paryżu w dwóch finałach sztafet i nie mają na swoim koncie jeszcze medalu. – Uważam, że jako reprezentacja dopiero się rozkręcamy. Wczoraj mieliśmy jeden finał, dzisiaj również jeden, ale jestem przekonany, że kiedy dojdzie więcej startów indywidualnych i sztafet, które bardziej nam odpowiadają, będziemy piąć się w górę. Ja chcę się tutaj pokazać z jak najlepszej strony, choć poziom jest naprawdę bardzo wysoki. Przede wszystkim potrzebuję trochę więcej spokoju i luzu. Może porozmawiam z kolegami z reprezentacji Stanów i poproszę o jakieś wskazówki, jak do tego podejść. Chciałbym przede wszystkim poprawiać rekordy życiowe. Po pierwszym starcie nie jestem jeszcze zadowolony, bo przyjechałem do Paryża z misją, żeby się odbić. Już teraz popłynąłem dwa razy szybciej niż na igrzyskach, więc jest jakiś postęp, ale celuję zdecydowanie wyżej – dodał Masiuk.
Wtorek był drugim dniem pływackich mistrzostw Europy w Paryżu. Impreza we francuskiej stolicy zakończy się w niedzielę.


